- sie
- 30
Toruński pojedynek o wizerunek Kopernika
dnia: czwartek, 30 sierpnia 2007
Toruński pojedynek o wizerunek Kopernika
- Miasto tej klasy co Toruń musi cały czas aż furczeć od pomysłów co ze sobą począć - mówi Mateusz Zmyślony, dyrektor kreatywny agencji marketingowej Grupa Eskadra, która przygotuje strategię promocji Torunia.
Jacek Hołub: Jak Toruń jest postrzegany na zewnątrz?
Mateusz Zmyślony: Jeśli ktoś zna Toruń i był w nim, to ocenia miasto bardzo pozytywnie. Problem polega na tym, że stosunkowo niewielu ludzi odwiedziło Toruń, coś o nim wie i go widziało. Porównując potencjał miasta do tego, jak jest on wykorzystywany, przed Toruniem długa i raczej świetlana droga. Pod warunkiem, że będzie miał dobrą strategię promocyjną i ją konsekwentnie zrealizuje.
Na co Toruń powinien postawić w promocji zewnętrzej?
- Dopiero przygotowujemy się do udzielenia odpowiedzi na to pytanie. Ale "Gotyk na dotyk" to bardzo słuszny kierunek promocji. Od początku bardzo chwaliliśmy was za ten slogan. Nie wiem, czy nie jest to najlepsze hasło w Polsce.
Na pewno trzeba postawić na gotyk. Trzeba tylko przedstawić taki pomysł na miasto, który wyróżni je spośród innych gotyckich ośrodków w tej części Europy. Toruń zasługuje na sukces mierzony nie tylko liczbą turystów, inwestorów, imprez kulturalnych, ale też ich jakością. Zasługuje na znacznie więcej, niż ma w tej chwili.
Co poza gotykiem, który można zobaczyć także w innych miastach, jest charakterystyczne dla Torunia?
- To dopiero się okaże podczas naszej pracy. Ale nie każdemu klientowi mówię "zamieszkałbym z chęcią u was". A Toruń jest super. Ma taką liczbę atrakcji tworzących tzw. life style, który powoduje, że każdy może się tu czuć dobrze. To m.in. uniwersytet, knajpy, estetyka, otoczenie Starego Miasta. Gdyby Starówka nie miała różnych fajnych rzeczy, nie byłaby tak atrakcyjna, bo zabytkowych centrów miast jest na pęczki.
W Toruniu szczególnie mnie wzruszył pomnik Filutka na Rynku Staromiejskim. To symbol fajnego, bezpretensjonalnego myślenia o własnym mieście, który spowodował, że czuję tu siłę, że Toruń może gonić Kraków i Wrocław. A dobre myślenie, to nie tylko myślenie o jakimś kosmicznym rozmachu. Czasami są to kameralne sprawy, które świadczą o genius loci. I właśnie genius loci Torun niewątpliwie ma.
Rzeczywiście wykorzystujemy wszystkie atuty miasta?
- Toruń ma do dyspozycji takie symbole, że nie powinien być marketingowym ośrodkiem zapomnianym przez Boga i ludzi. Ale gdybym miał dodać trochę dziegciu, wskazałbym na Kopernika. Nie wiem, czy walczycie o niego najlepiej, bo macie konkurencję: Frombork i Olsztyn. Do tej pory Toruń nie miał pomysłu na wykorzystanie Kopernika. Trzeba do niego podejść od nowa, ze świeżą głową. I trzeba raz na zawsze wygrać pojedynek, że Kopernik nie był kobietą, tylko torunianinem .
Po drugie, macie najlepszą w Polsce markę produktową - toruńskie pierniki, które są totalnie niewykorzystane marketingowo. To co jest mogłoby być tysiąc razy fajniejsze i sławne na świecie, a nie jest. | Dodając do tego Starówkę i kilka innych smaczków mamy miasto, które ma potencjał lokujący je w pierwszej piątce miast Polski. To potencjał znacznie większy niż by wykazywała liczba mieszkańców.
Czy Kopernik „gotyk na dotyk” i pierniki wystarczą, żeby zdobyć tytuł Europejskiej Stolicy Kultury?
- To tylko fundament. Trzeba jeszcze czymś błysnąć, pokazać, że jest się liderem, że myśli się inaczej niż konkurencja. Toruń będzie rywalizował z innymi miastami, kto zorganizuje najatrakcyjniejszą imprezę, kto według mediów jest najfajniejszym ośrodkiem w Polsce. Niekoniecznie robiłbym z Torunia zagłębie koncernów produkujących telewizory. Oczywiście inwestycje powinny kwitnąć, natomiast ważne jest, żeby być miastem, które się lubi, sympatycznym. O którym ludzie mówią: "to jest najfajniejsze miejsce do życia". U nas jest lepiej niż w Warszawie, bo spokojniej, fajniej niż w Krakowie, bo mniej pretensjonalnie.
Toruń nie ma tak wielkich pieniędzy na promocję jak metropolie: Poznań, Łódź czy Gdańsk. Mamy szansę, żeby powalczyć z nimi o ESK?
- Obsługiwaliśmy kandydaturę Polski do Euro 2012. Tam było widać, że nie wolno mieć żadnych kompleksów i jak, powiedział trener kadry Leo Beenhaker: ”czasami trzeba po prostu zastukać do bramy, żeby mogła się otworzyć.” Argument, że Toruń nie ma pieniędzy uważam za całkowicie chybiony. W tym oku rusza podział unijnych środków na lata 2007-2013. To kilkadziesiąt miliardów euro. Pieniądze zdobędą te miasta , które złożą dobre wnioski. Toruń może je złożyć, a ze strategią promocyjną w ręku będzie to robił sprawniej i szybciej. I może zdobyć podobne pieniądze jak Poznań czy Gdańsk.
Więc gdybym miał dzisiaj typować, powiedziałbym, że to Toruń wygra rywalizację o ESK. To będzie jednym z celów strategii. Ale od strony wizerunkowej Toruń nie tylko powinien zostać ESK, postaramy się poszukać jeszcze co najmniej pięciu czy sześciu kolejnych tego typu ambitnych wyzwań, bo miasto tej klasy musi cały czas aż furczeć od pomysłów co ze sobą począć.
Rozmawiał Jacek Hołub
Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń